Żył w ziemi US człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła.
Księga Hioba 1,1 1060814+6
Zabierz, Panie, całą moją wolność,
moją pamięć, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko Twoją miłość i łaskę,
a to mi wystarczy.
Amen. Św.Ignacy Loyola
Miało już tu nie być wpisów, ale stała sie, dzięki Wam, rzecz niesłychana. Na Onecie zakończył się pierwszy etap, głosowanie, i w mojej kategorii, na ponad osiemset blogów, zmieściłem się w pierwszej dziesiątce, a zatem przeszedłem do kolejnego etapu.
Teraz wybór najlepszego bloga z tych wybranych. Stąd moja prośba: Wyślijcie dla mnie ponownie, jeżeli możecie, SMS-a na numer 7144, o treści H00615. (To jest H zero zero 615 , bez spacji) Więcej szczegółów tutaj: http://www.blogroku.pl/hiob,gw9fn,blog.html
Koszt tylko 1,22 więc może nie będzie to wielkie obciążenie dla Was, a do tego cały zysk idzie na jakiś słuszny cel (turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych). Głosowanie na tym etapie trwa do dziewiątego lutego i każdy może oddać jeden głos z jednego telefonu. Ale jak ktoś ma w domu pięć komórek, to wcale się za pięć głosów nie obrażę. :D
Nawiasem mówiąc, nie było łatwo, w sumie spadłem, w ciągu jednej doby, z trzeciego miejsca, gdzie byłem kilka dni, na dziewiątą pozycję. Ale szósty blog miał tylko kilka głosów więcej, więc naprawdę każdy SMS jest ważny i za każdy serdecznie dziękuję. Odwdzięczę się modlitwą. ;)
Każdy głos się liczy, dlatego tak ważne było, by te SMS-y wysyłać. Tym bardziej, że mój blog jest jedynym katolickim blogiem, jaki przeszedł do tej fazy konkursu i do tego, gdy piszę te słowa - jest na czele. Ten etap trwa do 9 lutego, więc ciągle nic nie wiadomo, co będzie. Bez Waszej pomocy nie utrzymam prowadzenia.
Bóg zapłać!
20/1/2010
(niemalże) ostatni wpis
Ponieważ poza tym blogiem publikuję swoje teksty w trzech innych miejscach, postanowiłem zakończyć pisanie na tej stronie. Podyktowane jest to dość prozaiczną przyczyną: Mianowicie mam spore techniczne problemy z wchodzeniem na stronę administracyjną tego portalu. Poza tym sama ta strona znika dość często na kilka dni.
Nie będę jej usuwał, zamykał, blokował. Pozostanie nadal jej właściwy adres, czyli www.polonus.alleluja.pl. Jeżeli ktoś korzystał z adresu www.polon.us, to ten zostanie zapewne użyty gdzie indziej. Przepraszam wszystkich za tę zmianę. Wiem, że niektórzy tylko tu zaglądali i żadna inna strona im się nie podoba. Licznik obok pokazuje, że odwiedziliście tę stronę już ponad milion razy.
Jednak nie bardzo mam jak pokonać te trudności techniczne. Do tego zamieszczanie moich tekstów w Salonie24 i na Frondzie, oraz na moim forum, umożliwia prowadzenie dyskusji, a to jest dla mnie bardzo ważne.
Pozdrawiam serdecznie, jeszcze raz dziękuję i zapraszam na moje inne strony.
20/1/2010
Nie zapomnij o Jezusie
Czytanie w ostatnią niedzielę w kościele Ewangelii św. Jana przypomniało mi pewien epizod, jakiego byłem świadkiem przed laty. Oglądałem program satyryczny, talk show "Tonight Show" z Johnnym Carsonem i jednym z zaproszonych gości był mały, może siedmioletni chłopiec.
Nie pamiętam już powodu zaproszenia go, ale pamiętam, że w trakcie rozmowy stało się oczywiste, że jest on chrześcijaninem. Carson zapytał: -Chodzisz do niedzielnej szkółki? -Tak, proszę pana. -odpowiedział chłopiec. -I czego się uczyliście ostatniej niedzieli? -O weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie Pan Jezus zamienił wodę w wino. -odpowiedział chłopiec.
W tym momencie na widowni, raczej niezbyt głęboko wierzącej, wybuch entuzjazmu. Carson postanowił się zabawić kosztem chłopca i zapytał: No i jaką lekcję wyciągnąłeś z tej nauki? -Chłopiec się troszkę strapił, bo najwyraźniej nie myślał o tym wiele, ale po sekundzie szeroki uśmiech rozjaśnił jego twarzyczkę i rezolutnie odpowiedział Carsonowi, który, słynął z ciągłych rozwodów i ponownych małżeństw: "Jeżeli masz mieć ślub, nie zapomnij zaprosić Jezusa."
18/1/2010
Blog roku
Postanowiłem spróbować swoich sił w konkursie na blog roku. Co prawda nie bardzo wierzę, bym miał jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, ale to jest najmniejsza przeszkoda. W wygraną w lotto także nie wierzę, ale ile razy nagroda przekracza 300 milionów dolarów, kupuję jeden los za dolara. Zatem i tutaj nie oddam pola walkowerem.
Wygrana na loterii to szansa jeden do kilku milionów milionów. Wybór bloga roku to wybór jednego z kilku tysięcy. Ten drugi wybór, choć statystycznie dużo bardziej prawdopodobny, jest też w pewnym sensie trudniejszy niż przypadkowy los na loterii. Tu bowiem o wyborze decydują sędziowie, o których przecież wiemy bardzo niewiele. I choć nikt nie wątpi w ich bezstronność, to przecież jest oczywiste, że pewne osobiste preferencje, a czasem może i uprzedzenia, mogą mieć wpływ na to, jak będą oni oceniać zgłoszone blogi.
Ja, pisząc o wierze, o Bogu, a więc o rzeczach ważnych, chciałbym, by to dotarło do jak największej grupy osób. Nie dlatego, że coś z tego mam, ale dlatego, że pragnę, by każdy zobaczył piękno chrześcijaństwa. Piękno prawdziwego chrześcijaństwa, nie lukrowanej i rozwodnionej „bajeczki o Bozi”. Dlatego swoje teksty publikuję w kilku miejscach i dlatego zdecydowałem się na zgłoszenie bloga do konkursu. Myślę, że dzięki temu więcej osób będzie mogło się dowiedzieć o jego istnieniu.
Pewien problem polegał na wybraniu kategorii, w której chciałby startować. Żadna z nich nie dotyczyła wiary. Zdecydowałem się na „Moje zainteresowania i pasje”, bo niewątpliwie apologetyka jest moją pasją. Jedyna niedogodność takiej kategorii polega na tym, że konkuruję z blogami na temat kanarków, gotowania, zbierania znaczków i w ogóle każdego z możliwych „koników”. Ale cóż, to już będzie problem pana Roberta Makłowicza, który musi wymyślić jak porównać i ocenić tak różne tematycznie zainteresowania.
Zdecydowałem się także na tą kategorię właśnie ze względu na pana Makłowicza. Jest on sędzią w tej kategorii i jest on jedną z niewielu osób wśród jurorów, które „kojarzę”. Wyjechałem z Polski niemal 30 lat temu, a wśród jurorów przeważają osoby młode. Nie pamiętam ich z Polski, bo pewnie niektórzy z nich urodzili się już po moim wyjeździe z kraju. A pan Makłowicz, oprócz tego, że go widziałem w TV, podziela moją miłość dla miłościwie nam panującego Franciszka Józefa, (czy też jego ducha unoszącego się nad Krakowem), że nie wspomnę już o tym, że pisywał on dla Tygodnika Powszechnego, a zatem będzie w stanie obiektywnie spojrzeć na taką pasję, jaka mnie ogarnęła.
Wracając do motywacji… By dać dowód swej szczerości, (że nie dla korzyści startuję w konkursie), chciałbym oświadczyć, że gdybym zwyciężył w swej kategorii i wygrał laptopa, przekażę go jakiejś niezamożnej, wielodzietnej rodzinie, dla której zakup komputera jest zbyt wielkim wydatkiem. Ale ponieważ to ciągle jest dzielenie skóry na niedźwiedziu, więc może trzeba powstrzymać wodze fantazji. Fantazji troszkę rozbudzonej, bo dzięki moim przyjaciołom z forum, w pierwszym dniu prowadzę w głosowaniu czytelników.
Głosowanie jednak będzie trwało jeszcze parę dni, do 21 stycznia do godziny dwunastej, zatem potrzebuję Waszej pomocy. Jeżeli uważacie, że warto, jeżeli lubicie czytać moje teksty, bardzo Was proszę o wysłanie SMS-a na numer 7144 o treści H00615 (H zero zero 615 , bez spacji) Koszt 1,22. Szczegóły tutaj: http://www.blogroku.pl/hiob,gw9fn,blog.html Wszystkim z góry serdecznie dziękuję.
Klikając na któryś z poniższych banerów pomagasz innym znaleźć moją stronę. Tam też możesz odnaleźć inne interesujące witryny, zajmujące się podobną tematyką.